Exterminatus jest złym, czy dobrym działaniem? Trzeba
go użyć, czy raczej nie? Niszczy miliony, lecz również ochrania miliardy.
Zaprzepaszcza cywilizacje i pomaga przetrwać innym. Exterminatus – ostateczna
broń Imperium.
Planeta, jak każda inna, ale w tej chwili
wyjątkowa. Dzisiaj spotyka ją los wielu innych. Najpierw włada wszystkim
spokój. Ludzie żyją w miastach i grasują w nich bandyci. Zostają szybko
zniszczeni przez policję lub wchodzą z nią w układ. Nastaje nowy ład. Jednak
zostaje on szybko zmącony przez siły wrogów. Tak, największych wrogów Ludzkości
- Imperium Człowieka - Bogów Chaosu, a w tym ich wysłanników Kosmicznych
Marines Chaosu. Wojsk, które przeszły na stronę kłamstwa i szyderstwa. Stronę,
która zmienia swoje pomysły i jest w ciągłym, permanentnym zepsuciu. Imperator,
Obrońca Ludzkości, Ojciec Kosmicznych Marines, Władca Imperium Człowieka,
siedzi na Złotym Tronie i pomaga swoim poddanym, którzy błądzą w ciemnościach,
tak jak jego synowie w dawnych czasach: Herezji Horusa. Dlatego Wielka Rada
Terry wypracowała broń mogącą zniszczyć wszystkich wrogów: Exterminatus.
Zmasowany nalot bombowy w wykonaniu wielu statków. Niszczy się nim całą
roślinność i wszystkie organizmy żywe na planecie. Wystrzały z wielu potężnych
dział rozwalają płyty tektoniczne. Zaczyna wypływać lawa. Rozlewa się po
wszystkich zakamarkach paląc. Budynki znikają pod strzałami i potężnymi
wybuchami. Ludność panikuje i stara się uciekać, lecz jest to niemożliwe.
Wojska Chaosu zajęły wszystko i mają zamiar stąd uciec, ale nie zdążą. Exterminatus
jest szybszy. Zmienia wszystko w pył i popiół. Jesteś dobry, czy zły, nikogo to
w tej chwili nie obchodzi. Zabiłeś kogoś lub leczyłeś, jest to bez znaczenia.
Wszystko zniknie pod świętym ogniem z niebios. Planeta zaczyna wrzeszczeć i wić
się. Wszystko się niszczy, umiera, rozwala, kona, dogorywa, patrzysz tylko na
śmierć z nieba. Z niebieskiego nieba, które jest przepasane czarnymi chmurami,
z których wylewa się ogień niszczący wszystko. Plazmowe pociski trafiają i
rozpuszczają każdą materię, lecz to dopiero początek i koniec zarazem.
Na sam koniec, ostatni cios kończący
wszystko, kończący cierpienia niedobitków, kończący wszystko co jeszcze żywe na
planecie. Gdy nadchodzi czas wystrzelona zostaje głowica atomowa. Uderza
najgłębiej jak to tylko możliwe, bardzo blisko jądra planety. To koniec
istnienia świata. Wszystkie pęknięcia skorupy zostają powiększone i lawa
wydobywa się na górę zmieniając ekosystem, a sam wybuch grawitację i atmosferę.
Opary wydobywające się z okolic jądra zanieczyszczają ją i wyłączają możliwość
ponownego skolonizowania. Planeta zostaje uznana za wymarłą, bo taka w
rzeczywistości jest.
A wszystko zaczyna się od herezji. Ludzie
zaczynają błądzić. Kultyści zaczynają przyzywać złych Marines i Demony.
Wszystko zaczyna się od błędu człowieka i się na nim kończy. Wszystko znika,
ale jest to dobre, czy złe? Na to nigdy nie będzie dokładnej odpowiedzi.
Wszystko zatrze, i tak czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz